środa, 2 stycznia 2013

Rok Szminki



Odchudzam się. To postanowione. Ważę 80 kilogramów, nigdy w życiu tyle nie ważyłam. Cel, to -10 kilo. Życzcie mi powodzenia! Ale nie idę na żadną dietę- cud, tylko będę lepiej/zdrowiej/mniej jeść no i zamierzam więcej się ruszać, zdecydowanie więcej.

To jedno z moich postanowień noworocznych. Oprócz tego chciałabym lepiej się ubierać, być bardziej elegancka i zadbana. Postanowiłam nazwać nadchodzący rok Rokiem Szminki.

No i spróbuję w końcu nauczyć się szyć na maszynie. Oraz częściej pisać na blogu :)

niedziela, 9 grudnia 2012

Mój sposób na przechowywanie mydła Alepp

Jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup mydła Alepp. Jak czytałam w felietonie Karoliny Domagalskiej, mydło to produkowane według syryjskiej receptury z oliwy z oliwek i oleju laurowego zalecane jest do pielęgnacji skóry wrażliwej. Suszone na słońcu osiem miesięcy, z wytłoczonymi arabskimi napisami jest jak skarb z dalekiej krainy.
Spodobało mi się, że jest w 100% naturalne – nie zawiera barwników ani dodatków zapachowych, nie wspominając o konserwantach (btw. czy inne mydła się konserwuje?).
Składniki są trzy: oliwa, olej laurowy i woda morska. Tylko proporcje są różne – im więcej oleju laurowego, tym mydło ma silniejsze działanie. Mydła z wysokim procentem oleju laurowego polecane są do cery problemowej – ze stanami zapalnymi, zmianami trądzikowymi itp., a to dlatego że olej laurowy jest naturalnym remedium na tego typu sprawy -  łagodzi, koi i leczy.
Więcej na ten temat możecie poczytać u Aliny.
Ja kupiłam mydło z bodajże 50%, jak nie 70% oleju laurowego. Nie pamiętam dokładnie, bo to było w maju. Mydło nie było tanie, w związku z czym chciałam zadbać o to, aby za szybko mi się nie wymydliło. Wszyscy wiemy, że mydłom nie służy trzymanie ich w wilgoci, w takich warunkach, że nie mają jak wyschnąć.
Ponieważ planowałam używać tego mydła tylko do twarzy, wpadłam na pomysł aby po prostu powiesić je koło umywalki, jako że nie było mi ono potrzebne „mobilne”. Gdybym planowała stosować je do ciała bądź mycia włosów, nie byłoby to wygodne rozwiązanie, ponieważ rozplątywanie i zaplatanie tego sznureczka byłoby zapewne zbyt nużące.
Poprosiłam męża, żeby przewiercił mydło za pomocą wiertarki, użyłam sizalowego sznurka, który szybko schnie, a dla ozdoby dodałam kilka koralików.
Metoda sprawdza się świetnie, mydło schnie błyskawicznie. Polecam!

Btw to jest baaardzo wydajne mydło. Od maja niewiele mi ubyło. Pewnie będę je zużywać rok. Ale, mam też mydełko ze znikomą ilością oleju laurowego (o ile w ogóle on tam jest) i ono zużywa się zdecydowanie szybciej. Tak więc, im więcej oleju laurowego, tym mydło jest twardsze i bardziej wydajne.
Tego mydełka z minimalną ilością oleju laurowego używam do mycia ciała i włosów. Jest ono najdelikatniejsze ze wszystkich mydeł Alepp i polecają je nawet do wrażliwej skóry dzieci. Ma specyficzny zapach, ale ja go uwielbiam i jestem od niego wręcz uzależniona.
Włosów nie myję nim codziennie, tylko raz na 1-2 tygodnie, kiedy chcę włosy dokładnie oczyścić ze wszystkich preparatów, które mogły się na nich osadzić. Po umyciu włosy są tak czyste, że aż piszczą – ale nie sposób ich rozczesać, tak więc zawsze nakładam na nie maskę.










Co do łazienki, to szału nie ma, może kiedyś zdecydujemy się na remont ;)

Świąteczna kartka z życzeniami

Dostałam linka do tej akcji na Facebooku i urzekła mnie ona. O co chodzi? Skopiuję fragment materiału dostępnego pod tym linkiem, gdyż sama nie umiem lepiej tego opisać:



Jest ich pięćdziesięcioro.
Są dziewczyny, są chłopaki, są podlotki, są i siwi jak gołąbki.
Mieszkają razem w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie.
Niepełnosprawni intelektualnie, często również niepełnosprawni fizycznie. Niejednokrotnie świadomi swej inności, odrzucenia, głęboko je przeżywający. W Niegowie – z różnych przyczyn znaleźli – swój Dom na resztę życia.
Takie dzieciaki-starszaki, które nigdy nie dorosną, nigdy tego domu nie opuszczą, zawsze będą potrzebować czyjejś opieki. Kochają ich tam, troszczą się o nich. Nieliczni mieszkańcy-szczęśliwcy mają jeszcze rodziców, bliskich lub dalszych krewnych, którzy o nich pamiętają, większość z różnych powodów już nie lub nigdy nie.

Im bliżej do świąt tym bardziej te dzieciaki-starszaki, każdy jeden, czekają na znak pamięci od świata.
Na kartkę z życzeniami.
Na list.

I ja taką właśnie kartkę z życzeniami postanowiłam zrobić, napisać i wysłać. Wyciągnęłam wszystkie swoje skarby, ciełam, przyklejałam, ozdabiałam jak umiałam. Wyszło jak wyszło, ale starałam się jak mogłam!

Do czego i Was zachęcam.











Edit 12.12.12 r.:





wtorek, 21 sierpnia 2012

Tessa Capponi-Borawska

Lubię gotować. I lubię czytać o gotowaniu. Na półce kuchennego kredensu stoją książki Nelli Rubenstein, Jamiego Oliwiera, Nigelli Lawson i innych kulinarnych sław. Mam książki najróżniejsze, stare i nowe, chętnie je przeglądam. Nie mam żadnej książki Tessy Capponi-Borawskiej, ale z dużą przyjemnością czytam jej felietony w „Twoim Stylu”. To Włoszka mieszkająca od kilkudziesięciu lat w Polsce, na Uniwersytecie Warszawskim wykłada dzieje Włoch i historię włoskiej kuchni, oprócz tego jest autorką książek kulinarnych. Sposób, w jaki pisze o jedzeniu odzwierciedla jej głęboką wiedzę akademicką i osobiste doświadczenie. To są mini eseje, rozważania o kulturze, historii, inspiracjach i powiązaniach. Czytając jej felietony, mam ochotę spędzić z nią weekend w jej florenckiej kuchni, pojechać z nią na targ, nauczyć się wybierać najlepsze oliwki, rwać świeże zioła w ogrodzie, pięknie nakryć stół na tarasie i wspólnie biesiadować.

Póki co, zrobiłam ryzogalo.

Dynia sąsiada


W ramach ciekawostki prezentuję dynię u sąsiada. Otóż jak widać na zdjęciach rośnie ona na płocie i ma się dobrze. Sąsiad twierdzi, że dyni nie sadził, tylko wyrosła sama z wyrzuconej w okolicy kompostownika pestki. Dynia sąsiada jest jakieś 2-3 razy większa od dyni mojego taty, która rośnie normalnie, w ziemi.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Balkon w lipcu

Fasola, którą w zeszłym roku zebrałam a w tym pieczołowicie wysiewałam do pudełek po jogurcie rośnie nie tak obficie jak to sobie wymarzyłam - projektowałam istny gąszcz, pnącą się fasolową dżunglę - ale jednak coś tam rośnie... Hortensje mają przedziwny kolor, pewnie za dużo słońca. Groszek podupadł. Szkoda, że mój balkon jest przy tak ruchliwej, hałaśliwej ulicy - inaczej miałabym dodatkowy, urokliwy, letni pokój.












niedziela, 8 lipca 2012

Sokomania

Zawartość lodówki po wizycie w Makro



I jeszcze grapefruity kupiliśmy

Oto ona - wyciskarka

Pulpa - dosłownie suchy wiór, z sokowirówki wychodziły tak soczyste resztki że jeszcze zupę można by na tym ugotować, a z wyciskarki - suchy, suchy wiór

Pierwszy soczek. Nie miałam przepisu, więc wycisnęłam co mi w ręce wpadło, a była to kapusta, rabarbar, marchew i świeży imbir. Smakowało.. tak sobie

 
Naczynko pokazane powyżej daje dwie rzetelne szklanice soku
Od dłuższego czasu myśleliśmy o zakupie wyciskarki do soków – nie sokowirówki, ale wyciskarki właśnie. Różnica ponoć jest taka, jak pomiędzy jazdą polonezem a mercedesem. Wyciskarka stała się powoli marzeniem mojego męża, zaczytywał się w Internecie stronami o terapii Gersona, o terapii sokami itp. Całe szczęście żadne z nas nie jest chore na jakąś poważną chorobę, ale staramy się jeść świadomie, zdrowo, w sposób zbilansowany i świeże soki jak najbardziej wpisują się w ten nurt.

Ja mam problemy z cerą, z wypadającymi włosami i słabymi paznokciami. Może za 2-3 miesiące regularnego picia świeżych soków będę okazem zdrowia, tryskającym siłami witalnymi?  Nie chcę łykać kolejnych tabletek (i tak już muszę łykać dwie dziennie), jakoś mnie odrzuca od teorii że tabletka jest dobra na wszystko. Wydaje mi się że trzeba po prostu dobrze jeść, a wszystko się unormuje.

Wczoraj kupiliśmy wyciskarkę, a dziś pojechaliśmy do Makro po zapasy warzyw i owoców. Teraz zaś szukam fajnych przepisów. Na blogach kosmetycznych bardzo polecają picie napoju z natki pietruszki i jabłek, do tej pory miałam z tym kłopot, bo moja sokowirówka nie dawała rady wyciskać soku z natki pietruszki, a koktajl ze zblendowanego jabłka i natki nie bardzo mi smakował. Mam nadzieję że teraz się uda i niedługo będę miała świeżą, promienną cerę bez skazy!