Pudło było starannie zapakowane – kosmetyki bezpiecznie leżały otulone styropianowymi piankami i nic nie uległo uszkodzeniu. Miłe było to, że firma dołożyła trzy próbki żelu pod prysznic (piszę odruchowo „żel”, chociaż kosmetyk ma raczej konsystencję gęstego kremu) w rozmiarach całkiem solidnych, właściwie jak pełnowymiarowy produkt.
Wtorek okazał się dniem-w-którym-przychodziły-paczki. Tego samego bowiem dnia dostałam przesyłkę z Lucy Minerals. To amerykańska firma oferująca kosmetyki mineralne. Ostatnio sporo osób interesuje się tymi kosmetykami i rekomenduje je, kosmetyki mineralne mają swoje silne lobby, cały mocny i prężnie działający dział na opiniotwórczym forum Wizaż. Tak więc postanowiłam także spróbować i zamówiłam dwie próbki podkładu. Zamówiłam dodatkowo mineralny liner do oczu, którego bardzo pochlebną recenzję przeczytałam na blogu Cathy. Przesyłka dotarła do mnie w uroczej kopercie, z odręcznie napisanymi pozdrowieniami, a produkty były starannie zabezpieczone.
Ciekawa jestem wyników testów. Nie wszystkie opinie są entuzjastyczno- pozytywne, jak wszędzie – można znaleźć i głosy sceptyczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz